440 km liczy trasa, którą pieszo przemierzył i opisuje Michał Zabłocki - od Gór Opawskich przez Góry Złote, Masyw Śnieżnika, Góry Bystrzyckie, Orlickie, Stołowe, Sowie, Kamienne, Suche, Rudawy Janowickie po Karkonosze i Izery. Szlak często przecinał dawne granice śląsko-czeską i prusko-austriacką - tereny, gdzie spotykały się i przenikały kultury czeska, niemiecka i polska. Zabłocki zatytułował swoją opowieść „Znikająca kraina”, ponieważ burzliwa historia tego obszaru sprawiła, że kolejne kultury pozostawiały po sobie wyraźne, choć dziś już zacierające się ślady.
- Pewne rzeczy znikają, a inne pojawiają się w ich miejsce. Cały Śląsk w swoich historycznych granicach zbiera na sobie historię warstwa po warstwie. W miejscu czegoś, co znika, pojawia się coś nowego - np. nowi ludzie, tak jak teraz mamy np. dużo imigrantów z Ukrainy, którzy dodają barwy regionowi. Tylko Góry Olbrzymie trwają, poza tym wszystko się kotłuje, co dowodzi tego, jak wielokulturowy i bogaty jest ten region - mówił Zabłocki.
Sudety to najbardziej wysunięte na zachód polskie góry, pojawiały się już na mapach z czasów Klaudiusza Ptolemeusza w II wieku n.e. Niektóre nazwy, np. nazwa rzeki Izery, są dowodem na pradawne osadnictwo celtyckie na tych terenach, potem były to góry Wandalów - tych samych, którzy w V w. n.e. złupili Rzym, a potem założyli dwa państwa: jedno w Hiszpanii, drugie w Afryce Północnej. W średniowieczu Sudety stały się ostatnim bastionem słowiańskiego pogaństwa, które cofało się z Łużyc i Milska przed naporem chrystianizacji w wysokie góry. Do dziś żywa jest legenda o ukrytym w górach posągu ich bóstwa - Flinsa. Walończyków, czyli poszukiwaczy skarbów i górników, sprowadziły w Sudety złoża złota i szlachetnych kamieni; agaty i ametysty można tu znaleźć nawet obecnie. Po Walończykach pozostały księgi, mapy, a także enigmatyczne znaki na skałach, które próbują zrozumieć współcześni poszukiwacze.
- Według jednej teorii Walończycy pochodzili z północnych Włoch, najprawdopodobniej działali jako reprezentanci kupców weneckich - zauważa Zabłocki. Bogate są także pozostałości czasów rycerskich w regionie pełnym ruin zamków, jak Świny, Czocha, Bolków, Chojnik czy niedawno odrestaurowana wieża obronna w Starej Kamienicy. Historia wyznacza w Sudetach szlaki - można szukać śladów dawnych hut szkła, można chodzić śladami laborantów - słynnych swego czasu w Europie zielarzy z regionu, których działalności położyła kres dopiero pruska reforma aptekarstwa w połowie XIX w. - Potem była epoka czeska, bo Śląsk i ziemia kłodzka to były ziemie Korony Czeskiej, i to aż do XVIII w., do wojen śląskich. Wcześniej wydarzyła się ta potworna europejska tragedia w postaci wojny trzydziestoletniej. W Polsce mało o niej mówimy, a dla całej Europy była to przecież najbardziej brutalna wojna do czasów I wojny światowej, w którą zaangażowane były wszystkie państwa Europy i trochę Nowego Świata - przypomina reporter.
Potem Śląsk był jedną z najbogatszych prowincji Cesarstwa Austrii, jeszcze później - pograniczem austriacko-pruskim. Po ostatniej wojnie kompletnie zmieniła się ludność tych terenów - w miejsce wysiedlonych Niemców przyszli Polacy i Czesi. Zdaniem Zabłockiego trudno powiedzieć, kto zagospodarował to dziedzictwo skuteczniej - Czesi, mam wrażenie, na pierwszy rzut oka lepiej oswoili tę okolicę, bardziej konsekwentnie trzymali się stylu lokalnej architektury, pilnują, żeby okolica nie została tak bardzo zaśmiecona, ale ich tam też było mniej. Po wojnie niewielu Czechów chciało się osiedlać w poniemieckich gospodarstwach, na czeskich terenach zniknęło więcej poniemieckich wsi niż na terenach przyłączonych do Polski. U nas exodus powojenny sprawił, że na te tereny napłynęła przesiedlona ludność z Kresów i musiała się jakoś odnaleźć. Wydaje mi się, że odnalazła się bardzo dobrze. W Radkowie można teraz oglądać wystawę poświęconą zmieniającemu się etnosowi, temu, jak ludzie z innej części świata oswajali nowe dla siebie miejsce. I tam było bardzo ciekawie opisane, że czwarte pokolenie, które w tej chwili dorasta, właściwie uznaje już to miejsce za całkowicie swoje. Ja także wyrosłem w tych okolicach, te poniemieckie kamienne domy, ceglane zagrody, bielone drzewa w pełni należą do mojego krajobrazu kulturowego i wydaje mi się on bardzo domowiony, własny. Innego nie znam, w nim dorastałem i tam się dobrze czuję - mówi Zabłocki.
Reporter zauważa, że jeżeli chodzi o pielęgnowanie krajobrazu kulturowego, nie ma już tak wielkiej, dawniej rzucającej się w oczy różnicy pomiędzy Czechami a Polską. W ostatnich latach także w Polsce pojawiła się moda na odnawianie starych domów zgodnie z ich klimatem, przy użyciu tradycyjnych technik - ludzie zaczęli doceniać to, co było, odkrywać lokalny koloryt, piękno domów szachulcowych czy zdobionych chat tyrolskich. - Z drugiej strony też mamy piękną, nowoczesną architekturę, czego w Czechach nie ma, z wyjątkiem może brutalistycznych form, jak w przypadku hotelu Labská Bouda. Rozstrzygane są konkursy na tzw. domy sudeckie, powstają budynki wpisane w krajobraz, na przykład wrośnięte bryłą w górę. Dobrych przykładów dostrzegam coraz więcej - mówił Zabłocki.
Po zajęciu tych terenów przez Polskę działały różne komisje nazewnictwa, które starały się wyrugować poniemieckie ślady, nie zawsze ze szczęśliwym skutkiem. I tak na przykład Góra Mgieł została Ciemniakiem, Flinsberg - Świeradowem, Husinec - Gęsińcem, choć nie o gęsi tu szło, tylko o nawiązanie do miejsca narodzin Jana Husa. Przemianowanie miejscowości Frankenstein na Ząbkowice Śląskie można by uznać nawet za zabawne, gdyby nie zamazywało związków tego miejsca z dziełem Mary Shelley. Ale - jak podkreśla Zabłocki - śląskie góry były miejscem ścierania się żywiołów czeskiego, niemieckiego i polskiego, i często zmieniały się tu nazwy, często też funkcjonowały równolegle. - Coś znika, coś się pojawia, ale to narasta w taki ciekawy sposób, choć czasem trochę entropiczny. Cały Śląsk jest bałaganem, ale bardzo twórczym - podkreśla reporter.
Wyobraźnia Sapkowskiego osadziła w śląskich górach trylogię husycką, Olgi Tokarczuk - thriller ekologiczny „Prowadź swój pług przez kości umarłych” i mroczny „Empuzjon”. Dla wielu ta kraina zamków i mglistych lasów, po których grasuje legendarny Duch Gór - tajemnicza postać z jelenimi rogami uwieczniona na renesansowej mapie zwana m.in. Karkonoszem lub Rzepiórem - to idealna sceneria dla horroru. Zabłocki nie zgadza się z tym - gdyby miał kręcić film o tej krainie, byłaby to „sielanka z odrobiną tajemnicy”, jak mówi. - Dlatego że dla mnie Sudety jako góry są pełne radości, pełne niesamowitej siły życiowej, dzikości, wyjątkowej przyrody, historii, namacalnej opowieści o dziejach Ziemi. Najbliższe spotkaniu Ducha Gór była dla mnie konfrontacja z trzema muflonami, na które niemal wszedłem, wędrując we mgle ze schroniska Andrzejówka. Nie wiem, kto był bardziej zdziwiony, ja czy one. Patrzyliśmy na siebie przez jakiś czas, może kilka sekund, po czym one czmychnęły. I to jest dla mnie niezwykłe, że można tam spotkać rzeczy niesamowite, których trudno się spodziewać, a świadczące o niesłychanym bogactwie krainy - dodał Zabłocki.
Michał Zabłocki, były korespondent PAP w Moskwie, Pradze i Bratysławie, aktywista klimatyczny, wędrowiec, jest także autorem książki o Czechach „To nie jest raj”.
„Znikająca kraina. Wędrówka przez góry Śląska” ukazała się nakładem wydawnictwa Sploty.
Agata Szwedowicz (PAP)
aszw/ miś/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu jura365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Śląskie/ 39-latka odpowie za zagłodzenie psa, przywiąza
Macie dane tej *%#)!& To podajcie tez ja przywiazemy i poglodzimy. Sama wyglada jak yebany wieprz a psu zydzila jedzenia. Tak samo *%#)!& pitraktowac
Elo
22:29, 2025-10-08
Warszawa: po raz trzeci rusza akcja "ZOOstaw, NIE
To jest super akcja!!!
Wink
07:29, 2025-04-09
Kępno: zderzenie samochodu z pociągiem na przejeździe;
Proszę rodziny zmarłych o kontakt, przekażę przydatne informacje, Dominik tel. 664 694 990
Dominik
14:22, 2024-09-06
Myślenie zwykle „boli”
Okazją do rozwijania swoich zdolności kognitywnych może być uczestnictwo w szkoleniach informatycznych. Szkolenia w itschool.pl mogą być okazją do tego aby przygotować swój mózg na trudniejsze wyzwania w przyszłości.
Dagonen
18:47, 2024-09-03