Branford Marsalis nazwał go największym improwizatorem w historii jazzu. „Jest bardzo nielinearny. Mnóstwo muzyków uwielbia Coltrane’a i próbuje go naśladować, bo gra linearnie; można to znacznie łatwiej zapisać. Muzyka Sonny’ego Rollinsa ma w sobie tyle rytmu, że nawet trudno powiedzieć dokładnie, co gra. Nie da się tego sprowadzić do zapisu nutowego, to nie miałoby tam sensu. To wielki umysł” - tłumaczył mi, gdy rozmawialiśmy w Wiedniu. Marsalis, dziś uznawany za jednego z najwybitniejszych saksofonistów jazzowych, urodził się w 1960 r., gdy Rollins - jeden z jego muzycznych idoli - zniknął już ze sceny. Okrzyknięty najlepszym, nazwany następcą Charliego Parkera, nowym jazzowym bóstwem i mistrzem, odrzucił rolę, do której usiłowano go dopasować.
U szczytu sławy Sonny Rollins nie występował publicznie, nie koncertował i nie nagrywał. Ćwiczył. Wbrew temu, co mógł o sobie przeczytać czy usłyszeć, uważał że nie gra dość dobrze, choć był już wówczas autorem albumów, dziś należących do jazzowego kanonu, jak „Saxophone Colossus” (1956), „Way Out West” (1957), koncertowego „Live at the Village Vanguard” (1957, na którym poprowadził trio bez fortepianu), płyty nagranej z pianistą Theloniousem Monkiem (1957) czy „Freedom Suite” (1958) z tytułową, ponad 19-minutową kompozycją. Był członkiem cenionego kwintetu, w którym grał z pianistą Richiem Powellem, perkusistą Maxem Roachem, kontrabasistą Georgem Morrowem i trębaczem Cliffordem Brownem (zespół rozpadł się w 1956 r. po tym, jak w wypadku samochodowym zginęli Brown i Powell).
Wraz z Johnem Coltrane'em nagrał album zatytułowany „Tenor Madness” w 1956 r. , rok po śmierci Charliego „Birda” Parkera, geniusza i wizjonera, idola młodszego pokolenia jazzmanów. Na dobre i na złe - naśladowali zarówno jego poświęcenie dla sztuki, jak styl gry i sposób bycia, w tym nałogi i używki, przekonani że heroina pozwoli im grać, jak „Bird”. „Be-bop to było coś naprawdę poważnego. Sztuka. Na śmierć i życie. Narodziny nowego rodzaju wolności, postawy życiowej, coś więcej niż tylko muzyka” - tłumaczył mi Rollins, gdy rozmawialiśmy w 2015 r. Podkreślał, że muzyka była jego przeznaczeniem. Dorastał w otoczeniu wielkich jazzmanów, jak Coleman Hawkins. „Wszyscy chcieliśmy być muzykami. Muzyk jazzowy to był wolny człowiek, z fachem w dłoniach. Jest panem swego losu. No i gra tę niesamowitą, pełną siły, muzykę...” - mówił. „W jazzie zawsze chodziło o jakość. Grali go ludzie, którzy poświęcili życie, usiłując stworzyć coś ważnego” - dodał.
Po śmierci Parkera w 1955 r. młodzi saksofoniści z równym podziwem patrzyli na Sonny'ego Rollinsa. Miles Davis w autobiografii pisał, że Rollins „był legendą, niemal bogiem dla wielu młodszych muzyków. Niektórzy uważali, że grał na saksofonie na poziomie Birda. Jedno wiem na pewno - był blisko. Był zuchwałym, nowatorskim muzykiem”. Davis zaprosił Rollinsa do udziału w sesji nagraniowej, która zaowocowała wydanym w 1957 r. albumem „Bags' Groove”, a w połowie lat 50. wskazał go jako saksofonistę w prowadzonym przez siebie kwintecie. Zmagający się z uzależnieniem od heroiny Rollins musiał opuścić grupę, by wydostać się z nałogu. Jego miejsce w zespole Davisa zajął John Coltrane.
Sonny Rollins odrzucił sławę, by przez kilka lat grać na saksofonie nie na scenach, a na jednym z mostów, łączących Manhattan z Brooklynem. Tam ćwiczył, pracował, z dala od ludzi, by nie hałasować, nie przeszkadzać sąsiadom. Gdy wrócił do występów i pracy w studiu, pierwszą płytę nagraną po przerwie zatytułował „The Bridge” - Most. Fani niecierpliwie na nią czekali, nie tylko na powrót Rollinsa, ale także na to, co wielki muzyk będzie miał do powiedzenia na temat free-jazzu, nowego stylu, który pod jego nieobecność zdominował dyskusję o jazzie. Na „The Bridge” Rollins jakby jej nie zauważył - nową płytę wypełnił nie awangardowymi improwizacjami, a standardami i dwiema autorskimi kompozycjami, które - na tle muzyki Ornette'a Colemana - sprawiać mogły wrażenie zachowawczych. W 1967 r. nawiązał do rewolucji, jaka miała miejsce w jazzie pod jego nieobecność na albumie „East Broadway Run Down”, nagranym z udziałem Elvina Jonesa, Jimmy'ego Garrisona i Freddiego Hubbarda. Nawet na nim znalazł miejsce na „We Kiss in a Shadow” duetu Rodgers-Hammerstein z broadwayowskiego musicalu „Król i ja”.
Saksofonista chętnie sięgał po popularne utwory, jeśli w ich melodii dostrzegł potencjał do rozwijania swych koncepcji jazzowej improwizacji. Czasem były to hard-bopowe kompozycje, czasem utwory calypso, ballady i popularne musicalowe piosenki. Celem było nieskomponowanie przeboju, a cierpliwa i niestrudzona praca na polu jazzowej improwizacji. Gdy na przełomie lat 60. i 70. ponownie poczuł zmęczenie, nie wahał się raz jeszcze przerwać kariery. Tym razem wyjechał do Indii, poświęcając się filozofii, medytacji i jodze. Po dwóch latach powrócił na scenę. Słuchający go podczas koncertu w Nowym Jorku krytyk „New Yorkera” napisał, że Rollins znów się zmienił. Wydanej po przerwie płycie nadał tytuł „Next Album”. Pisząc o kolejnych dekadach kariery saksofonisty dziennikarz i krytyk Stanley Crouch podkreślał, że Rollins był przede wszystkim artystą koncertującym. „Od lat 70., przez 80. i 90. był stale obecny, kolos saksofonu, grał gdzieś w świecie, jakiegoś popołudnia czy wieczoru w jakimś mieście, w pogoni za tą kombinacją uczuć, wiedzy, pamięci i poczucia estetyki z umiejętnościami i kunsztem, która pozwala mu osiągać spontaniczną górnolotność”.
„Mam naturę perfekcjonisty. Dążę do ideału, dzień po dniu. Wierzę, że wszystko może być lepsze” - powiedział Sonny Rollins.
Piotr Jagielski (PAP)
pj/ aszw/
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu jura365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Śląskie/ 39-latka odpowie za zagłodzenie psa, przywiąza
Macie dane tej *%#)!& To podajcie tez ja przywiazemy i poglodzimy. Sama wyglada jak yebany wieprz a psu zydzila jedzenia. Tak samo *%#)!& pitraktowac
Elo
22:29, 2025-10-08
Warszawa: po raz trzeci rusza akcja "ZOOstaw, NIE
To jest super akcja!!!
Wink
07:29, 2025-04-09
Kępno: zderzenie samochodu z pociągiem na przejeździe;
Proszę rodziny zmarłych o kontakt, przekażę przydatne informacje, Dominik tel. 664 694 990
Dominik
14:22, 2024-09-06
Myślenie zwykle „boli”
Okazją do rozwijania swoich zdolności kognitywnych może być uczestnictwo w szkoleniach informatycznych. Szkolenia w itschool.pl mogą być okazją do tego aby przygotować swój mózg na trudniejsze wyzwania w przyszłości.
Dagonen
18:47, 2024-09-03