Na sygnale

Zamknij

Dodaj komentarz

SN odroczył rozstrzygnięcie w sprawie kanibali; obrona chce uniewinnienia

PAP 17:11, 22.05.2024
Skomentuj SN odroczył rozstrzygnięcie w sprawie kanibali; obrona chce uniewinnienia PAP

W środę Sąd Najwyższy zajął się kasacją w głośnej sprawie kanibali znad jeziora Osiek. Wnieśli je obrońca skazanego na 25 lat więzienia Roberta M., który miał kierować zabójstwem, i prokurator - na niekorzyść M. i pozostałych mężczyzn, którzy mieli jeść ludzkie mięso.

Obrońca Roberta M., jedynego skazanego w głośnej sprawie kanibali znad jeziora Osiek, zmodyfikował złożoną kasację. Chce przede wszystkim uniewinnienia swojego klienta ze względu na nieustalenie tożsamości ofiary i neosędziów w składach orzekających.

Obrońca Roberta M. wytknął w kasacji niesłuszne przyjęcie kwalifikacji zabójstwa ze względu na to, że nie ustalono tożsamości ofiary. Przed sądem argumentował, że przestępstwo to musi być na szkodę konkretnej osoby.

"Brak ciała - to się zdarza. Ale w tym wypadku brak też tożsamości, brak konkretnej osoby. Sąd apelacyjny się nad tym nie pochylił, a to jest zasadnicza kwestia" - tłumaczył.

Wskazał też na inne - w jego ocenie - nieuwzględnione ustalenia faktyczne. Mówił, że nie jest możliwe, by mężczyźni w owym czasie przemieszczali się samochodem marki Tarpan, bo ten konkretny egzemplarz miał być wówczas niesprawny. Również ponton, z którego miano wyrzucić resztę zwłok do jeziora "nie mógł być tym pontonem".

"Trwoga, że w taki sposób można kogoś osądzić, skazać" - przekonywał pełnomocnik M.

Na koniec wskazał na jedną z potencjalnie bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Niewłaściwy skład sądu - jak tłumaczył mecenas - w obu składach orzekających w sprawie kanibali zasiadali neosędziowie. Dlatego pełnomocnik Roberta M. wniósł przede wszystkim o uniewinnienie - alternatywnie o skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia.

"Nie ma żadnych okoliczności wskazującej, że sąd był niewłaściwie obsadzony" - odniósł się do tej przesłanki prokurator. Prokuratura przekonywała, że kasacja obrony ma charakter polemiczny. Przedłożyła swoją kasację, domagając się m.in. uznania współsprawstwa wszystkich oskarżonych w poprzednich instancjach.

Chodzi o Rafała O., Janusza S. i o Sylwestra B. Sąd stwierdził, że dopuścili się oni tylko zbeszczeszczania zwłok i umorzył postępowanie z powodu przedawnienia.

Zdaniem pełnomocników tych oskarżonych prokurator powinien wykazać udział w zabójstwie w postępowaniu dowodowym w poprzednich instancjach, a tego nie zrobił.

"Zdarzenia w ogóle nie miały miejsca, nie doszło do nich" - mówiła w środę jedna z prawniczek. "Ale sądy poprzedniej instancji słusznie i drobiazgowo wykazały, że nie może być mowy o współsprawstwie. Współsprawstwo nie może być bierną akceptacją" - dowodziła.

Kasacje dotyczą orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Utrzymał on w mocy wyrok w sprawie zabójstwa i znieważenia zwłok wydany przez Sąd Okręgowy w tym mieście. Głównego oskarżonego skazał na 25 lat więzienia. Uznał, że Robert M. blisko 20 lat temu kierował zabójstwem mężczyzny o nieznanej tożsamości.

Oskarżonych obciążyły przede wszystkim zeznania Rafała O. Po kilkunastu latach opowiedział on o zbrodni, do której - według śledczych - doszło w 2002 r. nad jeziorem Osiek we wsi Ługi (Lubuskie). Rafał O. zeznawał, że główny oskarżony, Robert M., najpierw kłócił się z mężczyzną przy lokalu we wsi Łasko - później mężczyzna ten został zawieziony nad jezioro. Wraz z nimi pojechali tam pozostali oskarżeni i Zbigniew B.

I to właśnie Zbigniew B. miał poderżnąć gardło ofierze, a przed śmiercią w 2017 r. napisać list z wyznaniem zbrodni. List został przekazany śledczym.

Sąd okręgowy we wrześniu 2021 r. uznał, że Robert M. "kierował wykonaniem czynu zabronionego" - polecił zabicie mężczyzny Zbigniewowi B. słowami: "wiesz, co masz robić". Ten podciął gardło ofierze, a następnie uciął mężczyźnie głowę nożem. Robert M., Zbigniew B. i pozostali mężczyźni - jak uznał sąd - zbezcześcili następnie ciało ofiary: zjedli kilka części ciała zabitego mężczyzny po upieczeniu ich na ognisku. Miał to być swoisty pakt milczenia, aby nikt z obecnych nie ujawniał informacji o zdarzeniu.

Ciało zabitego mężczyzny Robert M. i Zbigniew B. zapakowali wraz z kamieniem do folii, wypłynęli na jezioro pontonem, który przywieźli ze sobą, i wrzucili je do wody. Do dziś go nie odnaleziono i nie ustalono tożsamości ofiary.

W środę ze względu na zawiłość sprawy Sąd Najwyższy przełożył ogłoszenie rozstrzygnięcia na 5 czerwca. (PAP)

Autor: Luiza Łuniewska

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu jura365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%