Kultura i edukacja

Zamknij

Dodaj komentarz

Prof. Francis Fukuyama doktorem honoris causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

PAP 22:55, 16.05.2025
Skomentuj Prof. Francis Fukuyama doktorem honoris causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w PAP

Uroczystość wręczenia prof. Francisowi Fukuyamie dyplomu doktora honoris causa odbyła się w piątek w Sali Lubrańskiego UAM. Rektorka UAM prof. Bogumiła Kaniewska podkreśliła, że to wyróżnienie to "symboliczny wyraz podziękowania za nieoceniony wkład w rozwój myśli politycznej, za odwagę stawiania ważnych, częstokroć niewygodnych pytań, za wnikliwe analizy i nieustanne poszukiwanie odpowiedzi na fundamentalne pytania o przyszłość oraz za ustawiczne przypominanie, że walka o wolność, godność i demokrację nigdy się nie kończy".

Politolog, filozof prof. Francis Fukuyama otrzymał w piątek dyplom doktora honoris causa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W swoim wystąpieniu wskazał m.in., że świat, w który wkraczamy nie będzie już oparty na liberalnych zasadach stanowiących przez dekady fundament ładu międzynarodowego.

Odbierając dyplom honorowego doktora UAM prof. Francis Fukuyama powiedział, że fakt, iż wyróżnienie to zostało mu przyznane właśnie w Polsce, ma dla niego szczególne znaczenie, gdyż - jak mówił - "kraj ten odegrał znaczącą rolę w kształtowaniu mojego życia oraz światopoglądu".

"Po raz pierwszy odwiedziłem Polskę w lipcu 1989 roku. Pełniłem wówczas funkcję zastępcy dyrektora Biura Planowania Politycznego Departamentu Stanu USA i towarzyszyłem delegacji ówczesnego sekretarza stanu Jamesa Bakera, który przyjechał do Warszawy i Gdańska razem z prezydentem George’em H.W. Bushem. Miesiąc wcześniej odbyły się wybory kontraktowe, które jasno wskazywały, że Polska - podobnie jak Węgry - wkroczyła na drogę szybkiej transformacji demokratycznej" - wspominał.

Dodał, że wydarzenia, które rozegrały się w ciągu kolejnych dwóch lat należały do najbardziej doniosłych w całym jego życiu. Wskazał, że Polska konsekwentnie kontynuowała proces transformacji demokratycznej, upadł mur berliński, rozwiązano Układ Warszawski, a pod koniec 1991 roku doszło do rozpadu Związku Radzieckiego.

"Był to najgwałtowniejszy i najgłębszy proces rozszerzania sfery ludzkiej wolności w XX wieku - a być może w całych dziejach nowożytnego świata. Już od początku lat siedemdziesiątych świat zmierzał w kierunku demokracji - w procesie, który mój mentor Samuel Huntington nazwał trzecią falą demokratyzacji. Upadek komunizmu stanowił jej moment kulminacyjny. W 2004 roku miałem zaszczyt uczestniczyć w spotkaniu w Watykanie, zorganizowanym niedługo po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Przy jednym stole zasiedli wówczas polski minister - były żołnierz ruchu oporu - oraz niemiecki minister - weteran Wehrmachtu. To spotkanie stało się dla mnie przejmującym symbolem urzeczywistnienia idei +Europy zjednoczonej i wolnej+" - zaznaczył.

Wskazał, że obecnie świat wygląda zupełnie inaczej i "mimo tych spektakularnych przemian politycznych i gospodarczych, obecna sytuacja nie napawa optymizmem". "Około 2008 roku rozpoczął się odwrót od trzeciej fali demokratyzacji, który od tamtej pory systematycznie się pogłębia. Jedną z postaci zupełnie inaczej odczytujących wydarzenia lat 1989-1991 jest Władimir Putin. Dla niego rozpad Związku Radzieckiego nie był powodem do radości, lecz - jak sam wielokrotnie podkreślał - jedną z największych tragedii XX wieku. Od tamtej pory konsekwentnie dąży do odwrócenia skutków tego historycznego przełomu" - mówił profesor.

Zaznaczył także, że w wielu krajach Europy partie o charakterze populistycznym i nacjonalistycznym zyskują coraz większe wpływy oraz rosnące poparcie społeczne, a "część ich zwolenników uważa, że największym zagrożeniem nie są autorytarne reżimy Rosji czy Chin, lecz sama Unia Europejska".

"Co więcej, niektóre z tych ugrupowań - w co trudno uwierzyć - okazują sympatię wobec Moskwy i sprzeciwiają się udzielaniu Ukrainie pomocy wojskowej i gospodarczej w jej zmaganiach z rosyjską agresją. Niestety, Stany Zjednoczone również zostały dotknięte falą tego rodzaju populizmu. Obecny prezydent wyraża podziw dla autokratycznych przywódców, takich jak Władimir Putin czy Xi Jinping, a jednocześnie przejawia ograniczone zainteresowanie współpracą z demokratycznymi sojusznikami. Co więcej, prowadzi wobec nich politykę konfrontacyjną, oskarżając ich o to, że przez dziesięciolecia +wykorzystywali+ Stany Zjednoczone" - mówił.

W opinii profesora, świat, w który obecnie wkraczamy nie będzie już oparty na liberalnych zasadach, które przez dekady stanowiły fundament ładu międzynarodowego ukształtowanego po 1945 roku. Wskazał, że "obecne przywództwo w Waszyngtonie zdaje się zmierzać w kierunku odtworzenia XIX-wiecznego porządku opartego na dominacji wielkich mocarstw, w którym państwa mniejsze zmuszone są podporządkować się silniejszym sąsiadom".

Profesor tłumaczył, że tego rodzaju model nie zapewni globalnej stabilności - "ambicje wielkich potęg nieuchronnie będą ze sobą kolidować. Nie prowadzi on również do dobrobytu, jeśli każde państwo będzie dążyło do pełnej samowystarczalności w ramach własnych granic".

"Jako obywatel Stanów Zjednoczonych z głębokim żalem stwierdzam wobec państwa i innych Europejczyków, że świat sprzed 2016 roku bezpowrotnie odszedł. Ameryka, która wybrała Donalda Trumpa, jest krajem odmiennym od tego, w którym - jak mi się wydaje - żyłem w 1989 roku. W najbliższym czasie odpowiedzialność za przywództwo w świecie demokracji liberalnej będą musiały przejąć inne państwa. Mimo to ci z nas, którzy pozostają wierni fundamentalnym wartościom demokracji liberalnej, nie mogą tracić nadziei" - podkreślił.

Zaznaczył również, że "Polska udowodniła półtora roku temu, że dryf w stronę autorytaryzmu nie jest procesem nieuchronnym i że obywatele wciąż mają realną możliwość dokonywania odmiennych wyborów". Wskazał, że "ta zdolność do kształtowania decyzji politycznych jest darem bezcennym - darem, który każdy obywatel powinien pielęgnować i rozwijać".

Profesor przypomniał, że znaczną część życia poświęcił badaniom nad instytucjami demokratycznymi oraz współpracy z organizacjami, takimi jak National Endowment for Democracy, które wspierają rozwój demokracji na całym świecie. "Obecnie uważam, że najważniejsze zadanie, jakie przede mną stoi, dotyczy samych Stanów Zjednoczonych - kraju, któremu również zagraża niebezpieczny dryf w stronę rządów autorytarnych. Nadal niezwykle istotne jest, by ci z nas, którzy wierzą w przyszłość demokracji liberalnej, współpracowali ponad podziałami narodowymi" - powiedział.

"Musimy wspólnie przeciwstawiać się nasilającemu się autorytaryzmowi i przypominać naszym współobywatelom, jak wiele jest do stracenia. W Polsce i w Stanach Zjednoczonych dorosło już całe pokolenie, które nie zetknęło się z realiami życia w systemie autorytarnym i przez to nie docenia w pełni funkcjonowania w wolnym społeczeństwie. To na nas, którzy pamiętamy tamte czasy, spoczywa odpowiedzialność za przekazanie tej wiedzy młodszym pokoleniom i wyjaśnienie, dlaczego wciąż wierzymy, że demokracja liberalna jest najlepszym dostępnym sposobem organizacji życia politycznego" - podsumował profesor.

Francis Fukuyama urodził się 27 października 1952 roku w Chicago. Studiował filozofię polityczną na Cornell University pod kierunkiem Allana Blooma, a następnie uzyskał doktorat z nauk politycznych na Harvard University. Wykładał m.in. na Johns Hopkins University i Stanford University, gdzie obecnie pełni funkcję Olivier Nomellini Senior Fellow w Center on Democracy, Development, and the Rule of Law. Kariera profesora Fukuyamy obejmuje również pracę w RAND Corporation oraz stanowisko zastępcy dyrektora Zespołu Planowania Politycznego w Departamencie Stanu USA w przełomowym okresie końca zimnej wojny. Jest autorem m.in. głośnej książki "Koniec historii i ostatni człowiek" (1992), która wywołała międzynarodową debatę na temat przyszłości demokracji liberalnej.

Senat UAM podjął uchwałę w sprawie nadania tytułu doktora honoris causa prof. Francisowi Fukuyamie na posiedzeniu w dniu 31 marca 2025 roku.(PAP)

ajw/ bar/

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu jura365.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%