Zamknij

Prezydent Trump podpisał rozporządzenie o cłach wzajemnych na kraje całego świata

19:57, 03.04.2025 Aktualizacja: 20:01, 03.04.2025
Skomentuj PAP PAP

Amerykańskie cła mają więc trzy wymiary - obejmują stal i aluminium, sektor motoryzacyjny oraz tzw. cła wzajemne, które zostaną nałożone na inne towary importowane do USA. Cła te mają się nie kumulować.

Od środy obowiązuje rozporządzenie prezydenta USA Donalda Trumpa o nałożeniu "ceł wzajemnych" o stawce co najmniej 10 proc. na towary importowane z zagranicy. USA już wcześniej wprowadziły cła na stal i aluminium; minionej nocy weszły też w życie cła na samochody.

Trump ogłosił, że cła wzajemne będą wynosiły około połowy łącznych stawek ceł i pozacelnych barier handlowych, stosowanych przez inne kraje wobec USA. Oznaczać to będzie m.in. dodatkowe 20-procentowe cła na produkty z UE i 34-procentowe na towary z Chin.

Minister finansów USA Scott Bessent oświadczył, że radzi innym krajom, by wzięły głęboki oddech i nie odpowiadały od razu na nowe amerykańskie cła, bo właśnie w ten sposób dojdzie do eskalacji i pełnoskalowej wojny handlowej. Przekonywał przy tym, że obliczone stawki ceł dla krajów są uzasadnione i oparte na "twardych" danych liczbowych, wbrew twierdzeniom ekspertów.

Redaktor ekonomiczny BBC News Faisal Islam ocenił, że decyzja Trumpa o nałożeniu ceł to największa zmiana w światowym handlu od 100 lat. W komentarzu opublikowanym na stronie serwisu zaalarmował, że globalna, chaotyczna wojna handlowa wydaje się nieunikniona.

Zdaniem Islama o olbrzymim wpływie amerykańskich taryf na gospodarkę światową mają świadczyć dwa wykresy: spadki na giełdach, zwłaszcza w Azji oraz wzrost amerykańskich przychodów z ceł, które osiągnęły poziom nie obserwowany od stulecia, czyli wyższy niż ten z lat 30. XX wieku.

Według agencji Bloomberga nowe cła prezydenta USA Donalda Trumpa uderzą najmocniej w najbiedniejsze kraje świata, w tym w Kambodżę, Laos, Bangladesz i Mjanmę (Birmę). Zdaniem politolożki Deborah Elms, zajmującej się zrównoważonym globalnym handlem, skutki wprowadzenia taryf mogą być "katastrofalne".

Bloomberg doniósł w czwartek, że administracja Trumpa opublikowała wzór matematyczny, za pomocą którego oszacowała wartość nowych ceł, obejmujących ponad 180 państw i terytoriów. Podstawą obliczeń jest bilans handlowy USA, co oznacza odejście od wcześniejszych zobowiązań dotyczących dostosowywania stawek taryfowych.

Według źródeł UE ocleniu będzie podlegało 70 proc. eksportu z Unii Europejskiej do USA, a całkowita wartość ceł, które Stany Zjednoczone będą pobierać od eksportu UE, wzrośnie z 7 mld euro do nieco ponad 81 mld euro.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła w czwartek, że KE kończy pierwszy pakiet środków zaradczych w odpowiedzi na cła USA na stal i przygotowuje kolejne, by chronić unijne interesy.

Decyzja Trumpa wzbudziła kontrowersje i ostrą reakcję krajów na całym świecie: część zadeklarowała chęć negocjacji, a część zagroziła odwetem i zapowiedziała rozwijanie relacji z innymi partnerami handlowymi.

Wiele krajów ostrzegło, że nowe amerykańskie cła będą miały katastrofalne konsekwencje dla światowej gospodarki. Chiny skrytykowały protekcjonistyczny zwrot Waszyngtonu, a państwa europejskie wezwały do wspólnej odpowiedzi UE, w tym nałożenia restrykcji na amerykańskie usługi cyfrowe.

Po wprowadzeniu przez Trumpa ceł notowania akcji na giełdach w Europie osiągnęły w czwartek rano najgorszy wynik od dwóch miesięcy. Największe straty poniósł indeks giełdy frankfurckiej, ponieważ Niemcy utrzymują bardzo silne stosunki gospodarcze z USA.

Gwałtowne spadki zanotowały także giełdy w Azji. Najmocniej ucierpiał japoński rynek akcji. Indeks Nikkei 225 spadł o 4,5 proc., osiągając najniższy poziom od sierpnia 2024 r. Analitycy przewidują dalsze spadki zysków japońskich firm, porównywalne z sytuacją z 2020 r., gdy w gospodarkę uderzyła pandemia Covid-19.

Ostre spadki na otwarciu zanotowały największe indeksy giełdowe na Wall Street. Na wartości traciły min. akcje Apple, Nike, Gap czy Amazona.

Na liście krajów objętych nowymi amerykańskimi cłami nie ma Rosji. Zdaniem rosyjskiego niezależnego portalu Meduza Trump zrobił to świadomie, bowiem nie chciał wywoływać napięcia w kontekście rozmów o zakończeniu wojny w Ukrainie. Media przypuszczają również, że Moskwę może czekać oddzielny dekret w tej sprawie.

Biały Dom z kolei uzasadnia wykluczenie Rosji tym, że wobec tego kraju zostały już wprowadzone sankcje, które i tak "uniemożliwiają jakąkolwiek znaczącą wymianę handlową". (PAP)

zm/ szm/

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz(0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%